Yu był nie tylko naocznym świadkiem rewolucji kulturalnej lecz również
jej aktywnym uczestnikiem czego nie ukrywa i czego do dziś się wstydzi -
dzisiejsze czasy kiedy kult Mao został wyparty przez powszechny kult mamony
a urynkowienie objęło większość dziedzin życia także poddaje
druzgocącej krytyce dobrze pokazuje to przykład rynku książki -
autor opisuje sceny kiedy to w 1977 r. w Chinach
wznowiono wydawanie światowych klasyków a ludzie
koczowali pod księgarniami czekając kupony na książki -
ci dla których talonów nie starczyło cierpieli
katusze i "wyrzucali z siebie potoki przekleństw..."
w czasach nam współczesnych na jednym z targów autor widział
jak sprzedawcy usilnie namawiają do kupowania całych
paczek książek klasyków za jedyne 10 juanów (około 5 zł)
hasłem promocyjnym było: "paczka klasyków w cenie makulatury!"
Yu Hua konstatuje: "za pomocą jednego olbrzymiego skoku
przenieśliśmy się z ery niedostatku do ery ekstrawagancji i marnotrawstwa (...)"
(...) Yu Hua twierdzi że chińskiemu cudowi gospodarczemu
towarzyszy także marnotrawstwo na ogromną skalę -
oskarża o to głównie władze lokalne które mimo nastania w Chinach
rynku i dziś tak jak za czasów Mao kierują się "rewolucyjnym zapałem" -
wszędzie jak zauważa można się natknąć na takie niepraktyczne
ekstrawaganckie i duplikujące się inwestycje np. porty - lotniska - autostrady
"nasz cud ekonomiczny albo raczej finansowe profity
z których tak jesteśmy dumni wywodzą się z absolutnej władzy
rządów lokalnych które za pomocą jednego papierka
są w stanie spowodować gigantyczne zmiany
może są one prymitywne i brutalne ale za to pod względem
gospodarczym przynoszą natychmiastowe wyniki -
dlatego chcę powiedzieć zachodnim intelektualistom to właśnie
brak politycznej przejrzystości spowodował szaleńczy
rozwój ekonomiczny Chin" – kontynuuje Yu Hua
www.obserwatorfinansowy.pl